Takie wrażenia na Open'erze wywołał na mnie chyba tylko koncert Kasabian (!). Był brokat, lamie łzy, zachody słońca, błoto po kostki i chmury wyglądające jak popcorn. No i był Marcus Mumford ze złamaną rekę, do którego najchętniej bym podeszła, przytuliła i zaprosiła na budyń.
No comments:
Post a Comment